Zdrada króla i biskupów

0
147

Joanna d’Arc została zdradzona przez króla i duchowieństwo, co nie wynika jednak całkowicie z umieszczonego na JakaWiara artykułu (link).
Dlatego przeczytajcie nieco rozszerzoną wersję najbardziej burzliwego okresu życia Joanny.

W.W.

Po  odbiciu Orleanu Joanna d’Arc stała się bohaterką narodową. Rezultaty przynosiła jej strategia polegająca na frontalnym ataku po wcześniejszym obstrzale artyleryjskim. Frontalny atak rozbijał nieprzyjaciela na dwie części co skutkowało paniką i ucieczką wroga z pola bitwy. Joanna w kolejnych potyczkach odnosiła następne zwycięstwa, aby w końcu umożliwić przejecie katedry koronacyjnej większości królów francuskich znajdującej się w Reims. 16 lipca 1429 roku Reims przejęli Francuzi, a już następnego dnia odbyła się uroczysta koronacja. Paryż, który ciągle znajdował się w rękach Anglików był prawie bezbronny, ale z urażoną dumą król, że to młoda wieśniaczka umożliwiła mu sięgniecie po koronę, razem ze swym szambelanem Grzegorzem de la Trémoille robili wszystko, aby spowolnić jej marsz zwycięstw. Do stolica Joanna dotarła z wojskiem  8 września, ale na rozkaz króla musiała przerwać oblężenie miasta.

Nadszedł czas walk podjazdowych małych oddziałów. Z woli króla zawierano zawieszenia broni, które zaraz potem były łamane przez jedną ze stron. 23 maja 1430 r podczas jednej z takich potyczek z Burgundami popierającymi Anglików Joanna rozkazała wycofanie się. Będąc ostatnią osobą w orszaku została pojmana stając się więźniem współrodaków – księcia Burgundii Filipa. Spodziewał się on wielkiego okupu ze strony króla Francji Karola VII. Karol VII było jednak na rękę jej uwięzienie, ponieważ nie musiał już pozostawać w cieniu Joanny, więc przez długie miesiące nic nie zrobił w celu jej uwolnienia. Zniecierpliwiony Filip odsprzedał więc Joannę Anglikom za 10 000 złotych skudów. Były to duża suma, ale nieproporcjonalnie mała do kwoty 150 000 skudów, którą inkasował co roku od Anglików za pomoc w wojnie z Karolem VII.

Cenę za Joannę negocjował w imieniu Anglików francuski biskup z Beauvais Pierre Cauchon. Później sam zorganizował sąd Wielkiej Inkwizycji nad Joanną osobiście dobierając świtę procesową wciągając ją na listę płac. Było to nadużycie prawne, ale i religijne, ponieważ Inkwizycję traktowana była w Kościele prawie jako urząd boski. Sam biskup otrzymywał natomiast wynagrodzenie od Anglików. Procesy Świętej Inkwizycji był nadużyciem, ale biskup Cauchon kpił sobie ze wszystkich norm i przepisów. Proces mógł być rozpoczęty po zebraniu dowodów winy, ale Nicolas Bailly, któremu polecono to zadanie, uznał, że takich dowodów nie ma. Nie przeszkodziło to biskupowi w rozpoczęciu procesu. Nie liczyło się zdanie Wielkiego Inkwizytora Le Maitre, (kardynał z Winchester) i innych urzędników inkwizycji. Byli nawet zastraszani, by zeznawali to czego on chciał.

Pomimo prośby Joanny o obrońcę Francuza, nie otrzymała ona ani obrońcy, ani formalnego oskarżyciela. Osadzono ją w kryminale wojskowym strzeżonym przez mężczyzn, chociaż kobiety można było tylko przetrzymywać w więzieniu dla kobiet prowadzonym przez zakonnice.

Najłatwiej byłoby zasądzić Joannę na spalenie udawadniając jej podczas postępowania procesowego czary. Nie było to możliwe, więc zaczęto fabrykować zarzuty herezji. Joanna podczas procesu okazała się mistrzynią w odpowiedziach omijając zastawiane na nią sidła.
Zapytano Joannę np., czy pewną jest, że znajduje się w stanie łaski? Gdyby zaprzeczyła, to objawienia jej nie mogły pochodzić od Boga. Gdyby natomiast powiedziała, że jest w stanie łaski, to jej stwierdzenie byłoby herezją. Joanna odpowiedziała więc „Jeżeli nie jestem w stanie łaski, to proszę Boga, aby mi jej udzielił; jeżeli zaś w łasce pozostaję, to proszę Boga, aby mię jej nie pozbawiał, gdyż wolałabym umrzeć, niż zostać pozbawioną miłości Boga”.

Osoby posądzonej o herezję, która przyznała się do błędu nie można jednak było wysłać na stos. Wyłącznie heretycy recydywiści byli spalani. Zabrano jej więc z celi kobiecy szaty pozostawiając męskie, które Joanna musiała założyć aby nago nie wystąpić przed biskupem. Ponowne ubranie męskiego stroju uznano więc za recydywę, czyli brak szacunku dla poleceń autorytetu kościelnego. W pojęciu przekupnych sędziów i biskupa stała się więc kandydatką na stos. Szybko zapadł wyrok skazujący. Joanna zginęła na stosie na głównym placu Rouen 30 maja 1431 roku. Podczas męczarni zachowała się godnie powtarzając imię Zbawiciele i świętych.
Szczątki Joanny spalono ponownie, aby uniemożliwić rozebranie ich na relikwie, a to co pozostało, wrzucono do Sekwany.

Karol VII po zawarciu ostatecznego traktatu pokojowego zaczął się niepokoić, że koronę zawdzięcza  heretyczce i czarownicy. Będąc także pod naciskiem opinii publicznej nakazał w 1452 r. biskupom i Wielkiemu Inkwizytorowi rozpoczęcie rewizji jej procesu. Zgodził się na to papież Kalikst III. W ciągu kilku lat przesłuchano 115 świadków, przeanalizowano w szczegółach cały proces Joanny. W końcu 7 lipca 1456 r. uznano ją za osobę niewinną i męczenniczkę wiary. Biskupa Cauchona i jego świta została potępiono za kłamstwa i fałszerstwa, ale ich nie ukarano.

Partnerzy:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here